Korzystając z różnych, nadarzających się okazji zakupowych, które wymagają od nas posiadania większej ilości gotówki w określonym momencie, w świątecznym okresie wytężonych zakupów, wakacyjnych wyjazdów lub dotyczącym indywidualnych sytuacji, zadłużamy się stopniowo i na coraz dłuższe okresy. Dochodzi przez to nieraz do sytuacji, gdy okresy spłaty kredytów i pożyczek nakładają się na siebie, a my zaciągamy już kolejną pożyczkę, zanim spłaciliśmy poprzednią. Wiadomo, że w takiej sytuacji bank u którego wnioskujemy o pożyczkę coraz mniej entuzjastycznie skłonny jest jej nam udzielić, stawia dodatkowe warunki, a ostatecznie sensowność pożyczania może stanąć pod znakiem zapytania, gdy koszty przerosną korzyści znacząco.
Warto więc przed kolejną sytuacją, która na horyzoncie rysuje potrzebę wsparcia się finansowo pożyczką bankową (a tym bardziej pożyczką niebankową „ze słupa” czy wiszącą gdzieś „na mieście”, „bez bik” itp.) podsumować całościowo koszty jakie ponosimy z comiesięcznym spłacaniem pożyczek i kredytów, a także z dokonanymi przez nas zakupami ratalnymi, które także dokładają się do naszego obciążenia zadłużeniowego. Może się okazać, że głównym powodem dla którego musimy pożyczać kolejne pieniądze są właśnie już istniejące koszty. Wówczas, miast działać doraźnie i liczyć, że następnym razem się jakoś uda, warto zainteresować się na poważnie ofertą kredytu konsolidacyjnego.
Kredyt konsolidacyjny pozwala na zebranie wszystkich posiadanych przez nas kredytów i pożyczek i scaleniu ich w jeden kredyt.